Rekord Guinnessa odwołany

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Czas mamy taki nijaki, bo jeszcze nie wakacje, ale już zdarzają się  ciepłe dni, w które, zwłaszcza weekendowo wysiedzieć w mieście się nie da. Moja rada jest taka, żeby nie czekać na kolejny długi weekend ze świąt państwowych, albo kościelnych, tylko wysupłać od pracodawcy wolny piątek i korzystać ze słońca kiedy tylko jest.
Taką samą radą uraczyłem swojego przyjaciele, bo sam będąc swoim pracodawcom z nikim wolnego piątku konsultować nie musiałem i ruszyliśmy w drogę. Do pięknych miejsc poproszę mnie zaprowadź za tę moją radę – mówiłem do przyjaciela tego, który zapakował dziatki i oczywiście uroczą swą małżonkę, ja swoich również i jedziemy. Kolega przejął się rolą i z tajemniczą miną mówi, żeby mu zaufać, że zna wyjątkowe miejsce w niezwykłej krainie. Bezwzględnie mu więc zaufałem.
Ową krainą okazały się Kaszuby, a miejscem Szymbark, a dokładnie Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Co tam takiego niezwykłego? Ano atrakcji co niemiara, dla dzieciaków i dorosłych, a także jedna, która miała mnie szczególnie ucieszyć i zainspirować do działania w biznesie, który jak Państwu wiadomo nazywa się Stolarka Budowlana. Zanim jednak o tym cudzie, dla każdego stolarza i nie tylko, to kilka słów o pozostałych atrakcjach, które swoją drogą mnie bardziej ucieszyły.
W owym parku rozrywki, czy tez jak sami utrzymują edukacji i promocji można sobie zwiedzić takie cuda jak: oryginalny 240 letni Dom Sybiraka Syberii, replika bunkra z efektami świetlno-akustycznymi, replika 300-letniego dworu, oryginalna zagroda pierwszych kaszubskich osadników w Kanadzie oraz takie niezwykłości jak dom do góry nogami, i największy fortepian świata, który jest rekordem Guinnessa 2010r. Innym rekordem Guinnessa w Szymbarku okazuje się być eksponat stolarski, czyli najdłuższa deska świata. Zrobiono ja z potężnej daglezji, rosnącej w kaszubskich lasach, ma ponad 36 metrów długości i jest zaprezentowana w specjalnym pomieszczeniu, w którym pełni funkcję blatu stołu.
– Pomyśl o takiej promocji – mówi mi znajomy. Że niby co? Najdłuższy kuchenny blat dębowy? Najwyżej sięgające drewniane schody? Parapet drewniany w wersji „gigant”? Dobry pomysł – mówię do niego, ale bez entuzjazmu. Do Szymbarku zjeżdżają tłumy, gdzie ja takie znajdę miejsce, żebym mógł prezentować giganta i przyjmować turystów? U siebie w domu? Może gmina, albo powiat mają takie miejsce, i chcieliby, żeby im taki rekordowy drewniany blat łazienkowy, ku promocji naszego regionu wykonać? Chyba, że tak. Pod domem nie chcę mieć kolejki zwiedzających, nie spodobałoby się to ani mnie, ani żonie, a na pewno nie sąsiadom.
Na razie więc rekordu nie zamierzam bić, a tak na marginesie, moje „wole oko” na dachu domu chyba jest rekordowe, a wiele z prac wykonanych przez moją pracownię jest tak wyjątkowych, niepowtarzalnych i oryginalnych, że już mi robią reklamę wśród wyszukanej klienteli, że od innych rekordów się powstrzymam na razie. Tak, czy siak, polecam gorąco „Dom do góry nogami” w Szymbarku i Kaszuby jako krainę – są niezwykłe.
stolarka-budowlana.com

Reklamy

Cegła i drewno – zestaw obowiązkowy

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Drewno, drewno i jeszcze trochę drewna? Nie koniecznie, bo nie wolno przesadzić z niczym, minęła moda na boazerie, już nikt nie chce mieszkać w drewnianej skrzyni, nastaje teraz era cegły i to mnie, stolarza wcale nie martwi.
Cegła wraca do łask u dekoratorów wnętrz z impetem i niemalże jak piwo rzemieślnicze staje się hitem sezonu. Cegła nie tylko na kominek, ma się rozumieć, całe ściany z cegły, kuchnie z cegły, łazienki, wyspy kuchenne i co tam jeszcze tylko chcemy. Cegła jest praktyczna, trwała, ciepła i elegancka, przy tym jest oryginalna i świadczy o dobrym guście. To co mnie cieszy jednak najbardziej w tej modzie na cegłę we wnętrzach to fakt, że do cegły najlepiej pasują drewniane dodatki. Sama cegła to zimny mur zamek krzyżacki, piwnica i loch, ale jak dodamy piękne drewniane blaty, drewniane parapety, drewniane drzwiczki szafek i kredensów, podłogi drewniane, to wtedy nasze wnętrze z cegła staje się klasykiem i chce się tam mieszkać.
Oczywiście naturalnym rozwiązaniem jest odkrycie ceglanego muru tam, gdzie on jest materiałem, z którego mur ów zbudowano, to już niemalże obowiązek, w starych kamienicach domach murowanych, loftach, tu nie ma dyskusji, odkrywamy cegłę i prezentujemy ja z litym drewnem, najpiękniej do cegły pasuje drewno dębowe, ale wszelkie wariacje mogą mieć sens i oczywiście warto eksperymentować , z jaśniejszymi, jak ktoś lubi itp.
Co jednak, jeśli nasz dom nie jest zbudowany z cegły, jest nowy, albo jest mieszkaniem z płyty betonowej, czy wtedy musimy rezygnować z ceglastego wnętrza? Nie, bo są przecież ceglane okładziny ścienne, można kupić je w dowolnym odcieniu, grubości i rozmiarze, i na przykład z niewyszlifowaną fugą, która doda im charakteru. Są też do kupienia płytki, to bardzo praktyczne rozwiązanie i takie płytki i ta okleina, one także najlepiej komponują się z drewnianymi elementami. Co więcej, cegła plus drewno to znakomity pomysł do łazienek, bo cegła cechuje się znakomita odpornością na wilgoć i zmianę temperatury.
Okleinę można dobrać taką, jaka nam się cegła wymarzyła, nowa, starą-patynowana, o dowolnym odcieniu. Co jednak, jeśli jesteśmy szczęśliwymi mieszkańcami domu z prawdziwej cegły? Czy da się zmienić jej odcień, albo fakturę? Cegłę można, a nawet należy lakierować, są lakiery do tego, które nie pozostawiają połysku. Można też malować powierzchnię ściany ceglanej mineralną farbą elewacyjną.
stolarka-budowlana.com

Drewno księżycowe – magia potwierdzona naukowo

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Słyszeli Państwo kiedyś o drewnie księżycowym? Starożytny przekaz mówi, że drewno ścinane zimą, tuż po pełni księżyca ma nadzwyczajne właściwości. Brzmi to trochę jak jakaś magia, ale współcześni naukowcy potwierdzają niezwykłą wytrzymałość takiego drewna. Ostatnio miałem przyjemność realizować duże zamówienie z udziałem tego super – materiału.
Klient sam dostarczył materiał, twierdząc, że to pozostałości z budowy domu, które życzy sobie wykorzystać do wykonania drewnianego, księżycowego wykończenia. Z przyjemnością przystąpiłem do pracy w materiale, który według legend i badań naukowych wytrzyma więcej niż standardowy materiał, niż drewno cięte w przypadkowej porze, bez magicznego wpływu księżycowego światła. Podobno w starożytnym Rzymie, tylko z takiego drewna budowano statki, a domy z niego wytrzymują silniejsze trzęsienia ziemi. Doczytałem gdzieś także , że buddyjscy mnisi wybierali takie drewno do budowy swych świątyń zwanych pagodami, że te najstarsze, kilkusetletnie pagody, szczególnie w Japonii są właśnie z takiego księżycowego budulca zrobione
Przyjąłem zamówienie i z szacunkiem jakim zawsze darzę drewno, wykonałem z dostarczonego przez klienta: stół z litego drewna księżycowego, blaty drewniane do kuchni, schody z drewna księżycowego, parapety drewniane i wile innych drobiazgów. Pomijając nadzwyczajne właściwości, których gołym okiem dostrzec się nie da, to o dostarczonym materiale mogę powiedzieć, ze było dobrej jakości drewno dębowe, moje ulubione.
Wniknąłem nieco bardziej w wyniki testów naukowych nad tym zjawiskiem i dowiedziałem się, że drewno ścinane w odpowiedniej fazie księżyca i właściwej porze roku jest o wiele bardziej odporne na ogień i wolne od wszelkich wewnętrznych naprężeń. Naukowcy szwajcarscy, zauważyli, że drewno takie nasycone jest swego rodzaju żelem, który powstaje na poziomie cząsteczkowym, pod wpływem wibracji powodowanych zmiennym polem magnetycznym pochodzącym z oddziaływania naszego naturalnego satelity. Tak jak tworzą się pływy oceanów, tak woda zawarta w żywym drzewie pulsuje i łączy się z celulozą tworząc ów żel, który ma tak niezwykły wpływ na poprawę właściwości mechanicznych i odporność na wysokie temperatury. Zamówienie zrealizowałem, klient był zadowolony. Zostawiłem sobie namiar na dostawcę takiego materiału, gdyby w przyszłości trafił się inny chętny na takie rzeczy. Może sam zetnę też kilka drzew, eksperymentalnie tuż po pełni, w środku zimy. Na razie jednak idzie wiosna, już właściwie jest, już zielenią się pąki, pachnie wokół żywicą. Odkładam więc temat zbierania księżycowego drewna do zimy.
stolarka-budowlana.com

W wolnej chwili, przed strzyżeniem

Tagi

, , , , , , , ,

Przeglądałem ostatnio u fryzjera magazyn poświęcony wyposażeniu wnętrz. Super, że są jeszcze kolejki do fryzjerów, bo można sobie bezkarnie zrobić przerwę na lekturę, niby taką przymusową, ale zawsze jednak cenną.
Żeby było jasne, chodzę wyłącznie do fryzjera zwykłego, nie do jakiejś tam fabryki fryzur, czy salonu stylizacji głowy, tylko do zwykłego, osiedlowego fryzjera, gdzie strzygą normalne kobiety, a nie chłopaczki wymuskane w spodniach rurkach i obcisłych bluzeczkach z szalami jedwabnymi. Lubię jak te panie fryzjerki są wesołe i swobodnie rozmawiają pomiędzy sobą o swych sprawach codziennych, o mężach koleżanek, psach, serialach i o tym jakie planują wczasy. Wybieram takie właśnie zakłady fryzjerskie nie z powodu skąpstwa, broń boże, uważam po prostu, że męska fryzura to rzecz, jak innych wiele, męskich rzeczy, nie wymagająca nadmiernej otoczki, nadbudowy filozoficzno – estetycznej, bo ma być schludna, a jej przygotowanie nie może zabierać mnóstwa czasu i wiązać się z szeregiem skomplikowanych zabiegów. Nie toleruję u fryzjera farbowania, cieniowania, wzorowania na katalogu, aktorze, piosenkarzu. Oczywiście, nie odmawiam nikomu prawa, z mężczyznami włącznie, bo przecież nikogo ze względu na płeć nie można dyskryminować, chodzenia do takich, wyszukanych „kuźni hair stajlingu”, bo jeśli ktoś lubi być godzinami obsługiwany, namaszczany balsamami i płynami, pasemkami i balejażami i chętnie za to zapłaci niemało, to bardzo proszę. Ja nie lubię i powiem więcej, że tęskni mi się do tych dawnych „zakładów fryzjerskich –męskich”, które były za PRL-u, która już nie wróci i to akurat bardzo dobrze.
Jakoż strzyżenie ma trwać krótko, bez zbędnego gadania i tłumaczenia, perfumowania i stukrotnego poprawiania, to kolejka u fryzjera jest nawet pożądana, ze względu na możliwość zerknięcia do sterty kolorowych magazynów z różnych branż. Dom i wnętrze tez jest w tej stercie, choć nie najnowszy numer, tylko sprzed kilku miesięcy to można ciekawych tam znaleźć rzeczy sporo, np. o projektantach francuskich był artykuł, takich jak: Philippe Starck, bracia Ronan i Erwan Bouroullec, Sam Baron, Inga Sempe czy Matali Crasset. Jakież wspaniałości, piękne, kultowe, praktyczne i mniej, ozdobne i minimalistyczne oni dokonali – ekstra. Aż zamarzyło mi się, żeby któryś z nich zaprojektował specjalnie dla mnie, dal firmy stolarka-budowlana kultowy wzór na stół z litego drewna, blaty drewniane do kuchni, schody drewniane. Żaden z nich nie był jednak słynnym projektantem od samego początku swojej kariery, najpierw robili piękne projekty niemalże anonimowo, dla firm mniejszych i większych. Może tak poszukać wśród zdolnej młodzieży parającej się sztuką plastyczną, wzornictwem, albo rzeźbą, kogoś zdolnego, jeszcze nie znanego i zaproponować mu współprace, zasponsorować? Może to jest dobry pomysł. Jak tylko jakąś wolna chwilę znajdę przysiądę nad tym pomysłem. No proszę, na jakie to cenne refleksje można wpaść w kolejce do strzyżenia.

Przypowieść o Starym Cieśli

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kiedy byłem małym chłopcem Ojciec opowiedział mi przypowieść o Starym Cieśli, który postanowił przejść na emeryturę i na koniec kariery szef zlecił mu zbudowanie ostatniego domu w całości z drewna. Cieśla będąc już myślami na swojej zasłużonej emeryturze słabo przyłożył się do pracy… Znacie to, wiecie co było dalej?
Nie wiem czy w oryginale ta opowieść rzeczywiście była o cieśli, a dom miał być naprawdę cały z drewna, czy to może mój Tato tak wymyślił, jako człowiek co się całe życie zajmował drewnem, stolarką, ciesielką, a w wolnych chwilach rzeźbieniem w drewnie. Można sobie bowiem tę historię wyobrazić ze zwykłym domem i klasycznym murarzem w roli głównej. Ja poznałem ją w wersji drewnianej i było to dla mnie naturalne, normalne i oczywiste, aż do tej chwili, kiedy spróbowałem tę historyjkę spisać. Żeby zanadto nie mieszać przyjmujemy, że wersja o drewnianym domu jest tą właściwą. Co było dalej?
Stary Cieśla budował swój ostatni w zawodowym życiu dom pospiesznie i niedbale, a z drewna miało być wszystko: drewniane ściany, drewniane schody, drewniane podłogi, drewniane blaty, stoły z drewna, krzesła, lampy, a nawet wanna i pokrycie dachu. Nie jest to ważne dla samej opowieści, ale wyczytałem w poradniku pisania blogów, że należy pamiętać o słowach kluczowych, które sprytnie wplecione w oryginalną opowieść będą przynosiły właściwy i oczekiwany od bloga skutek. Nie wiem, czy mój powyższy przykład to właśnie takie prawidłowe i wystarczająco sprytne wplecenie słów w opowieść, ale się starałem.
Wróćmy do Starego Cieśli z przypowieści Ojca. Swoją ostatnią robotę skończył przed standardowym czasem i zadowolony, że już może spokojnie poświecić się wędkowaniu, czytaniu kryminałów, zabawom z wnukami i tym wszystkim innym sprawom, które robi się na emeryturze poszedł do szefa po ostatnią wypłatę. Tu spotkała go niespodzianka.
Szef nie sprawdził roboty, nie przeprowadził kontroli jakości, nie zlecił odbioru technicznego, tylko rzekł: – Ten dom, który właśnie zbudowałeś jest moim prezentem dla ciebie na okoliczność twojego przejścia na emeryturę. Daje ci go, żebyś mógł w nim mieszkać ze swoją żoną, będziesz w nim mógł gościć dzieci i wnuki. A to ci psikus.
Stary Cieśla zezłościł się na siebie i na swoją niedbałość i pospiech i zrobiło mu się wstyd i bardzo dobrze mu tak. Ojciec opowiadając te przypowieść chciał mi przekazać, że każdą robotę warto wykonywać tak, jakby robiło się dla siebie samego: z dbałością i sercem, z zaangażowaniem i dokładnie. Takie podejście rzeczywiście popłaca, bo nasze produkty są najlepszą reklamą firmy i marki Stolarka-budowlana. Nie tylko, że zadowoleni Klienci chwalą, ale przecież miewają w swych domach gości, którzy widząc zrobione przez nas drewniane schody, blaty kuchenne z drewna czy cokolwiek innego, zainspirują się wykonaniem, jakością, trwałością i pięknem, a to już pierwszy krok by zadzwonić do nas i zamówić coś podobnego. Gorąco się polecamy.
stolarka-budowlana.com

U stolarza – karp z grzybami

Tagi

, , , , , , ,

Przygotowania do Wigilii to taki czas, kiedy szczególnie czuję się dumny z własnej, domowej kuchni, gdzie elementem centralnym wizualnie i funkcjonalnie jest wykonany przeze mnie osobiście, piękny dębowy blat kuchenny.
Na tym to dębowym blacie mam przyjemność i obowiązek przygotować swoje popisowe danie wigilijne – karpia pieczonego z pieczarkami. Przez wiele lat smażyło się u nas karpia w standardowy sposób, na oleju w panierce z jajka i tartej bułki. Nie powiem, ze taka wersja karpia mi nie odpowiada, ale zdarzyło nam się spędzać przed laty wigilie u rodziny na Warmii koło Olsztyna. Tam podano karpia w wersji mi nieznanej – ryba była upieczona w białym winie i pieczarkach. Smak, tak przygotowanego karpia przypadł do gustu i żonie i dzieciom, które za karpiem wcześniej nie przepadały. Postanowiłem nauczyć się od kuzynki z Warmii przyrządzać taką wersję karpia, na kolejne Wigilie w domu.
Wybór składników to podstawa, w tym przypadku najważniejsza jest ryba. Karpia biorę od zaufanego i znanego mi hodowcy. Musze się po te rybkę pofatygować prawie 50 km, ale wiem, że warto, że zdrowo karmiona, że pływała w dużym zbiorniku z czysta woda i nie czuć jej mułem.
Jak Państwo zauważyli powyżej, moja potrawa wigilijna z karpia potrzebuje tez pieczarek i białego wina. Specjalistką od wina jest żona, zakup odpowiedniej dla karpia butelki pozostawiam więc jej. Jeśli chodzi o pieczarki to preferuje i polecam grzyby jak największe. Jeszcze niedawno ciężko było  dostać pieczarki z dużymi kapeluszami, wszędzie były tylko młodziutkie owocniki. Teraz tez nie jest łatwo, ale w końcu domowi kucharze zrozumieli, ze dojrzały, duży grzyb ma lepszy aromat i smak. Sklepy podążają za popytem i nawet w hipermarketach można wyrośnięte pieczarki zakupić.
Do rzeczy. Oprócz ryby, wina i pieczarek potrzebujemy cytrynę, cebulę, masło i natkę pietruszki. Z przypraw przyda się czarny pieprz i sól, ale te składniki każdy ma w kuchni na co dzień.
Karpia kroimy w dzwonka, smarujemy pieprzem i solą i układamy w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym dobrze masłem. Pieczemy to w temperaturze 200 st. Celsjusza około 20 minut.
W międzyczasie na masełku smażymy drobno krojoną cebulę z pieczarkami – tu oczywiście sól i pieprz też trzeba dodać.
Karpia wstępnie upieczonego przykrywamy warstwa usmażonej cebulki i grzybów, podlewamy winem i ponownie pieczemy, ale już krócej – powiedzmy, że 15 minut.
Danie podajemy mocno obsypane natka z pietruszki i ozdabiamy plastrami cytryny – polecam równie gorąco jak drewniane blaty kuchenne, których producentem jest moja firma Stolarka-budowlana.
stolarka-budowlana.com

Wole oko – historia prawdziwa

Tagi

, , , ,

48 desek, 13 i pół metra każda, suszenie, heblowanie i czopowanie, potem 26 dni klejenia, znowu heblowanie, 3300 kg testowego obciążenia, potężny dźwig i prawie 50 śrub długich na 22 cm by całość zamontować w dachu. Tak w skrócie, niczym Teleexpres, można opisać budowę najokazalszego wolego oka, jakie było mi dane widzieć i, co ważniejsze – zrobić.
Najpierw był oczywiście pomysł, nie brakowało osób, które pukały się w głowę, że to przesada, że się nie da. Potem był projekt, rysunki i obliczenia. Grono sceptyków malało, rosła grupa zapalonych zwolenników projektu. Trzeba było przechodzić od kreski do czynów.
Przyjechał transport z tartaku – prawie 6 metrów kw. desek. Potrzebowałem aż tyle, by wybrać odpowiednią liczbę desek doskonałych. Początkowo, przed klejeniem deski miały 330 cm długości, taki rozmiar ułatwiał suszenie heblowanie. Potem, przy pomocy frezu wykonaliśmy mikrowczepy, by łączyć deski do potrzebnej długości 13,5 metra. Stanowisko do klejenia zajęło całą długość warsztatu – prawie 14 metrów. Na takiej długości musiał tez działać nacisk pracy z siłownikiem hydraulicznym. Układanie desek do łączenia było praca mozolna, ale pośpiech był tu niewskazany. Wszystkie deski musiały leżeć precyzyjnie, tak, by wytrzymywały 3 tony nacisku.
wole oko_szkielet dinozaura
Takich sklejonych desek potrzebnych było aż 48. Sklejone deski potraktowaliśmy grubościówką. Tu pada kolejny rekord długości – tym razem chodzi o heblowanie. Biorąc pod uwagę, że heblowaliśmy z obu stron, że desek było 48, że każda miała 13,5 metra długości – wychodzi nam 648 metrów heblowania. Zeszło, od rana do wieczora. Cały dzień tylko heblowanie i heblowanie.
Kiedy deski były już gotowe, można było zająć się szablonem konstrukcji wolego oka. Teraz dopiero miał pojawić się ten niesamowity kształt – szkielet gigant. Na zdjęciu widać, jak powstał szablon przykręcony kotwami do betonowej posadzki. Szablon – forma, musiał być bardzo wytrzymały, bo przy wyginaniu desek występują duże siły. Wszystko musiało udać się za pierwszym razem, nie stać nas było na błędy, na żadne powtórki. Firma Stolarka Budowlana z tego właśnie ma słynąc, że wykonuje perfekcyjnie swoją robotę, bez względu na to, czy to standardowe zlecenia jak blaty kuchenne, blaty łazienkowe i schody drewniane, czy kreatywne, niepowtarzalne produkcje takie jak opisywane wole oko.
_dsc2037
Wracajmy do wolego oka. Klejenie całego szkieletu zajęło nam 26 dni i pracowało przy tym ciągle 6 osób. Każda deska z osobna była smarowana wodoodpornym, dwuskładnikowym klejem D4 i ściskana bezlitośnie, aż do wyłożenia się na szablonie. Punkt po punkcie była dokręcana po dwie sztuki co około 10cm.
Kiedy szkielet był już gotowy, powyginany, sklejony według planu i utrwalony w swoim kształcie podnieśliśmy go do pionu i przez trzy miesiące poddawany był próbie nośnej. Po środku konstrukcji, na stalowej linie zawiesiliśmy solidny ciężar 3300 kg. Tak obciążony szkielet wisiał sobie 3 miesiące, byśmy mieli pewność, że żaden element nie rozjedzie się i nie ugnie, kiedy stanie się integralną częścią naszego dachu. Po trzech miesiącach obciążenia wymiary konstrukcji nie zmieniły się nawet o jeden milimetr, co upewniło mnie że robota wykonana jest tak jak powinna.
Przed momentem prawdy, zanim szkielet zostanie wmontowany w dach trzeba jeszcze dopieścić jego powierzchnię: hebel, czyszczarka, strug, papier ścierny i dwa dni pracy. Wyzwanie ukończone. Ogrom pracy i wielka niewiadoma czy wszystko będzie grało.
_dsc2043
Teraz był czas dla ekipy budowlano-remontowej. Trzeba dach przygotować na wole oko. Firma rozbiera ściany, wykonuje hydraulikę, wylewa chudziaka, wylewa strop, wyliczamy wysokość słupów, na których ma spocząć wole oko, spawamy konstrukcję, która zostanie zalana w betonie i przytwierdzona do całego stropu. Wszystko schnie 3 tygodnie. Czas leci, ale cierpliwość musi się opłacić.
_dsc2041
Nadszedł dzień prawdy. Przyjechał ogromny dźwig aby spokojnie manewrować  tak potężnym elementem na wysokości. Wydawało się że będzie to trwało jeszcze z pół dnia, że mogą się pojawić  przymiarki, nieudane próby i poprawki, że  może będzie coś źle, a tu 10minut i po pracy. Oko zostało przykręcone 48 śrubami o długości 22cm do konstrukcji firmy wurth. Wygląda pięknie, jest piękne i wspaniale upiększa nie tylko sam dom z zewnątrz, ale i wnętrze poddasza. Sukces!!
stolarka-budowlana.com

Drewno jak Harley – Davidson

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Spieki kwarcowe, beton, szkło, aluminium, stal, płyty wiórowe, płyty akrylowe, foliowane płyty MDF – z tych materiałów robi się meble, mają one kilka zalet, ale mają też jedną zasadniczą i niedająca się usunąć wadę – nie są litym drewnem.
Przyznam się, że staram się być na bieżąco w kwestiach mebli kuchennych, łazienkowych, schodów i parapetów. Głównie interesuję się swoją wąską specjalizacją, czyli tym co pięknego, nowego zrobił ktoś, gdzieś z drewna. Nie pozostaję oczywiście ignorantem jeśli chodzi o alternatywne materiały do produkcji mebli – nie jestem zacofanym drewnolubem, który nie zdaje sobie sprawy, że są nowe technologie, laminaty, spieki, specjalne odmiany betonu, że robi się fronty do kuchni ze stali, z aluminium, z kwarcu i oklejanych płyt różnego rodzaju. Wszystko to wiem i przyjmuję do wiadomości, że niektóre z tych materiałów są bardzo lekkie, inne są niezwykle wytrzymałe na zarysowania, inne na działanie skrajnych zakresów temperatury lub chemikalia. Wiem to i nie boję się o drewno, o jego przyszłość i popularność. Moje zaufanie, stałość uczuć względem drewna w branży meblarskiej wynika chociażby stąd, że kiedy czytam opis jakiegoś nowego super-materiału na meble, w tym opisie znajduje się jako ważna zaleta, że materiał ów może swym wyglądam imitować prawdziwe drewno.
No właśnie, zaletą tych wszystkich materiałów jest także to, że imitują w czymś drewno. Bardzo mnie to zawsze bawi i buduje, bo materiał, z którego wytwarza moja firma (Stolarka-budowlana) imitować niczego nie musi, jest ideałem do którego dążą inżynierowie wymyślając nowe materiały. Przypomina mi się w takich okolicznościach pewien dowcip z kręgów motocyklowych: W czym są gorsze japońskie motocykle od Harleya? Są przecież tańsze, nierzadko szybsze, ekonomiczne, niezawodne i wyglądają podobnie. Dlaczego więc yamahy, hondy, suzuki czy kawasaki są gorsze? Odpowiedź jest prosta: bo nie są Harleyem – Davidsonem.
Wychodzi więc na to, że wybór drewna na meble, to trochę tak, jak wybór Harleya – prawie każdy miłośnik motocykli wybierze Harleya spośród szerokiej oferty z japońskimi cudami techniki, pod warunkiem, że będzie go na tego Harleya stać. Podobnie jest z drewnem – nikt przecież nie weźmie mebli z płyty oklejanej folią udającą drewno, jeśli będzie go stać na prawdziwe blaty drewniane, drewniane schody, parapety z drewna.

W odwiedzinach u dęba emeryta…

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Prawie 10 metrów obwodu czyli ponad 3 metry średnicy ma największy w Polsce dąb zwany Bartkem. Powstrzymałem się od wyobrażania sobie, jakie piękne dębowe blaty mogłyby z niego powstać. Nie warto myśleć tak o narodowym symbolu, który licząc sobie wiele setek lat nie jest już zupełnie zdrowy i w sporej części wypełnia go specjalny beton i próchno.
Słynny Dąb Bartek nie stoi gdzieś głęboko w puszczy, jak sobie to do niedawna wyobrażałem, nie trzeba iść kilometrami, by zobaczyć ten imponujący pomnik przyrody. Bartek rośnie niemalże przy drodze. Zaskoczył mnie ten fakt, ale nie będę ukrywać, że także ucieszył. Na ten dzień miałem już dość spacerowania, zdobyliśmy wcześniej Łysą Górę czyli Św. Krzyż, ruiny zamku w Chęcinach i jeszcze kila innych miejsc, a wszędzie tam pod górkę. Na koniec dnia mieliśmy właśnie zaplanowane obejrzenie dęba olbrzyma.
Swoją drogą polecam Państwu Łysą Górę, czy też Św. Krzyż vel Łysicę, jako miejsce wielu atrakcji – bo jest tam imponujący Klasztor, a w nim krypta z mumiami, jest muzeum przyrody i wieża telewizyjna. Są także na tej Łysej Górze piękne widoki, a na dodatek łączy się z tym miejscem niezwykle pouczająca historia i tajemnicza moc.
Wieża telewizyjna, która góruje nam otoczeniem, powstała we wczesnym PRL-u i miała przyćmić wymowę stojącego na górze katolickiego sanktuarium z relikwiami krzyża. Co jednak ciekawe, sanktuarium powstało we wczesnym średniowieczu, by przyćmić wymowę istniejącego wtedy na Łysej Górze miejsca pogańskiego kultu. Jak podają informacje wierzono, że na górze znajduje się szczególne skupienie kosmicznej, starożytnej mocy, którą przedchrześcijańskie ludu sławiły.
Osobiście mocy szczególnej nie poczułem, no może dreszcze grozy drobne, kiedy spojrzałem w twarz zasuszonego Jaremy Wiśniowieckiego i innych zmumifikowanych jegomości, udostępnionych zwiedzającym w krypcie klasztornej. Co do Dęba Bartka, cóż nie jest on już widokiem imponującym, te wszystkie podpórki, podwiązki, betonowe wypełnienia, osłabiły majestat tegoż pięknego pewnie jeszcze 100 lat temu drzewa. Niech sobie rośnie, desek z niego nie będzie, są lepsze drzewa na kuchenne blaty. Drewno dębowe znakomitej jakości jest na szczęście dostępne w naszej firmie stolarka-budowlana, a sędziwy Bartek niech zasłużenie trwa ile tylko możliwe na swej zasłużonej, dębowej emeryturze.
stolarka-budowlana.com

Za piękne, praktyczne, trwałe i przyjemne warto zapłacić.

Tagi

, , , , , , , , ,

Kolejny raz temat na bloga biorę z facebookowej strony naszej firmy, bo tak mi wygodnie i jak już pisałem poprzednio – poprawnie względem zasad marketingu. I tym razem sięgam po temat, który spotkał się z dużym zainteresowaniem naszych fanów na Facebooku. Taką niemałą liczbę like-ów i komentarzy wywołała  umywalka drewniana.
Komentarze chwalą efekt wizualny, estetykę, kształt i pomysł, ale z drugiej strony powątpiewają w sprawie trwałości drewna, które na co dzień  ma być traktowane wodą.
Trochę mnie to jednak dziwi. Jakkolwiek umywalki z drewna nie są rozwiązaniem powszechnym, ale nigdy nie pomyślałbym, że z powodu odporności i wytrzymałości na wodę. Przecież drewno od stuleci świetnie sprawdza się w służbie człowiekowi właśnie w środowisku wodnym. Łodzie, łódki, statki morskie, kiedyś robione były wyłącznie z drewna. Oczywiście drewno takie musi być odpowiednio zabezpieczone, impregnowane, lakierowane.
O ile łódki współcześnie wytwarza się z laminatów epoksydowych, a statki z blachy stalowej, to raczej ze względu na niższe koszty produkcji z takich materiałów. Podobnie, rzec można, jest w przypadku umywalek. Blaszana i ceramiczna są o wiele tańsze od drewnianych. To nie wytrzymałość, a cena może decydować o wyborze.
umywalka_nablatowa_drewniana
Drewno ma swoich amatorów, są ludzie, którzy je kochają, inaczej nasza działalność nie miałaby sensu, a jednak się kręci i to nie najgorzej. Drewno nie jest tanie i z tym liczą się miłośnicy tego materiału. Co do trwałości, tu zacytuję pytanie z Facebooka: „czy to tylko ma ładnie wyglądać czy też służyć tak jak każdy inny zlewozmywak?”. Moja odpowiedzią może być chociażby długość gwarancji, jaką udzielamy na takie wyroby.
Wykonywane przez naszą firmę Stolarka Budowlana umywalki drewniane dostają nawet 8 lat gwarancji na powłokę lakierniczą. Nie znaczy to, że umywalka, za którą trzeba niemało zapłacić (np. umywalka o wymiarach 99×45 nablatowa z drewna jesionowego, standardowe odpływy kosztuje prawie 2500 zł) po ośmiu latach wymaga wymiany. Nie, posłuży o wiele dłużej, odnowienia może potrzebować tylko powłoka lakiernicza, ale to jest zależne od stopnia eksploatacji.
Innym częstym pytaniem jest „dlaczego tak drogo?”. Otóż ilość drewna, pracy i jakość lakieru dają taką cenę, której nie da się przeskoczyć, chyba że kosztem jakości czego ja nie akceptuję.
Podsumowując, drewno świetnie nadaje się na umywalkę, a nawet więcej – można zrobić z niego piękną i trwałą wannę, przyjemną w kontakcie z ciałem. Diabeł tkwi w cenie, ale za piękne, praktyczne, trwałe i przyjemne rzeczy warto zapłacić.